FacebookYoutubeInstagramSoundcloudSpotify
Albumy

Mezalianse

Data premiery: 21 lutego 2011 r.

 

Zafascynowani tekstami Jeremiego Przybory artyści pokusili się o własną interpretację jego twórczości – w taki sposób powstał pełen pięknych brzmień album „Mezalianse”. Steczkowska i Maleńczuk to tylko pozornie duet pełen kontrastów. Ich płyta, utrzymana w klimacie retro,ujmuje słuchaczy niezwykłą spójnością. Album prezentuje całą gamę nastrojów i emocji. Na płycie usłyszymy klasykę piosenki w fantastycznych odsłonach. Ujmujący okaże się liryczny utwór pt. „Utwierdź mnie”, sentymentalna „Herbatka” w wykonaniu Justyny, zaśpiewane przez Maćka romantyczne wyznanie „Bez Ciebie”, czy w końcu kabaretowy duet „Na ryby”. Fani Macieja Maleńczuka oraz Justyny Steczkowskiej dostali okazję poznać swoich idoli z zupełnie innej strony i z pewnością nie zawiodą się przy przesłuchaniu płyty. Interpretacja tekstów Jeremiego Przybory będzie zaskakująca dla słuchaczy dobrze znających jego twórczość, jak i dla tych, którzy po raz pierwszy zetkną się z utworami legendy polskiego kabaretu. Ci, którzy pokuszą się o przesłuchanie albumu, niewątpliwie będą nucić te utwory przez długi czas.

01 Herbatka
play

Muzyka: Jerzy Wasowski

Słowa: Jeremi Przybora

Z rozkoszy tego świata
ilości niepomiernej
zostanie nam po latach
herbaty szklanka wiernej
i nieraz się w piernatach
pomyśli w porze nocnej
ha, trudno, lecz herbata,
herbaty szklanka mocnej
Dopóki Ciebie, Ciebie nam pić
Póty jak w niebie, jak w niebie nam żyć
Herbatko, Herbatko, Herbatko
Dopóki Ciebie, Ciebie nam pić
Póty jak w niebie, jak w niebie nam żyć
Herbatko, Herbatko
O, jakżeś bliska chwilko,
jesienne pachną kwiaty
a my pragniemy tylko
już tylko tej herbaty
za oknem deszczyk sypnął -
arrivederci lato
gdy wtem drzwi cicho skrzypną
i witaj nam, herbato
Tak wdzięczni, że nas darzysz
pod koniec już sezonu
o Tobie będziem marzyć
Twój zapach czule chłonąc
a potem syci woni,
poprzestaniemy na tym
bo doktor nam zabronił
picia mocnej herbaty
I po co, i po co nam żyć
kiedy nie będzie, nie będzie nam wolno już pić
herbatki, herbatki...
02 Na ryby
play

Muzyka: Jeremi Przybora

Słowa: Jerzy Wasowski

Na ryby - w kaździuteńki wolny dzień
Na ryby - nad leniwą rzeczkę w cień
zabieramy sprzęt i starkę
a na drzwiach wieszamy kartkę
Nie wracamy aż we czwartek
zapuszczamy się pod Warkę
Na ryby - by zielony wdychać chłód
Na ryby - by odbiciem tykać wód
Jedną twarzą łyknąć z flaszy
Drugą z toni w niebo patrzyć
Na ryby...
A można i na grzyby
Na grzyby - w aromatów pełen las
Na grzyby - przed wyjazdem słuchaj sprawdźmy gaz
Weźmy czegoś parę kropel
A na drzwiach wywieśmy o tem
Że ruszyliśmy w sobotę
bo powzięlismy ochotę
Na grzyby - tu borowik a tam dzik
dzik, wściekły na mnie... ech... pociągnijmy sobie łyk
nie musimy dużo łykać, by się przestać lękać dzika
bo gdyby, gdyby łyk większy
to na lwy' by, a dlaczego nie na lwy' by
na lwy' by - na gorący czarny ląd
na lwy' by - gdyby, gdyby nieco bliżej stąd
właśnie, wziąłby człowiek amunicję
eksportową śliwowicję
drzwi opatrzyłby w inskrypcję:
"przedsięwzięto ekspedycję"
na lwy' by - patrzysz samiec, wiec go trrrach
a tu lwica - tonie w łzach
robi nam się strasznie głupio
bo ten lew już chyba trupio
więc czyby nie lepiej już na ryby
lub na grzyby
albo na ryby
w każdym razie nie na lwy' by
a może na ryby w grzybach, duszone?

03 Zmierzch
play

Muzyka: Jeremi Przybora

Słowa: Jerzy Wasowski

Zmierzch wszedł cicho przez sień –
twój profil jak cień
rozpłynął się w mroku.
Zmierzch, więc – chyba już czas –
twój uśmiech mi zgasł
i smutno jest wokół…
Na zmierzch otworzę cichutko drzwi
i nie zobaczysz, jak ciężko mi,
jak bardzo ciężko mi iść,
gdy zmierzch twą zakrył mi twarz
i nie wiem, czy masz
w oczach żal
czy może – zmierzch?
Jest między nami wiele ciszy
i bardzo mało słów.
Słów więcej boję się usłyszeć –
powiedzieć: „Mów”…
Nie wiem, co się za ciszą kryje –
nie wiem –czy wiedzieć chcesz.
Więc może lepiej niech okryje
słowa i cisze zmierzch.
Zmierzch wszedł cicho przez sień –
twój profil jak cień
rozpłynął się w mroku.
Zmierzch, więc – chyba już czas –
twój uśmiech mi zgasł
i smutno jest wokół…
Na zmierzch otworzę cichutko drzwi
i nie zobaczysz, jak ciężko mi,
jak bardzo ciężko mi iść,
gdy zmierzch twą zakrył mi twarz
i nie wiem, czy masz
w oczach żal
czy może – zmierzch?
04 Bez Ciebie
play

Muzyka: Jeremi Przybora

Słowa: Jerzy Wasowski

Bez Ciebie jestem tak smutny,
jak kondukt w deszczu pod wiatr
Bez Ciebie jestem wyzuty z ochoty całej na świat
Bez Ciebie jestem nieładny bez żadnej szansy u pań
Bez Ciebie jestem bezradny, jak piesek co wypadł z sań
Bez Ciebie jestem za krótki na długą drogę przez świat
Bez Ciebie jestem malutki i wytłuc może mnie grad
Bez Ciebie jestem tak nudny, jak akademie "na cześć"
Bez Ciebie jestem tak trudny, że trudno siebie mnie znieść
Bez Ciebie jestem niepełny, jak czegoś ćwierć albo pół
Bez Ciebie jestem zupełny balon, łachudra i wół
Kimkolwiek jesteś włóż na siebie coś i rusz
Od stołu wstań z imienin wyjdź, zrezygnuj z dań i przyjdź
Przy Tobie będę pogodny, bo skąd bym smutek brać miał
Przy Tobie będę podobny strukturą torsu do skał
Przy Tobie będę upojny, jeżeli idzie o głos
Przy Tobie będę przystojny urodą silną jak cios
Przy Tobie będę subtelny, jak woń łubinu wśród pól
Przy Tobie będę tak dzielny, jak ten co zginął nam król
Przy Tobie będę artystą od wzruszeń duszy do łez
Przy Tobie będę z umysłu inteligentny jak bies
Przy Tobie w jednej osobie Efebem będę ja,
bądź poetą, mędrcem...
A z kobiet - dużą blondyną Ty bądź!
Więc kim byś była, włóż na siebie coś i rusz!
Jeżeliś w śnie - z pościeli wyjdź, przeciągnij się i przyjdź.
05 Stacyjka Zdrój
play

Muzyka: Jeremi Przybora

Słowa: Jerzy Wasowski

Stacyjka Zdrój, miasteczko przy niej
A nad miasteczkiem widzę tym
Jak niziuteńko niebo płynie
Na którym imię twe pisze dym...
Na rynku zawsze ludniej
Gdy targ przy starej studni
U wrót plebanii drzemie dziad
I kasztanami sypie wiatr...
Wciąż wracam na stacyjkę białą
Pociągiem, który lato wiózł
wesołych brzóz go sześć witało
sześć go żegnało zmartwionych brzóz...
Ze stacji droga krótka
Zielona stara furtka zaskrzypi cicho:
-"Jak się masz?
Podobną kiedyś znałam twarz..."
A potem sień...ktoś drzwi odmyka...
głosy wzruszone...twój i mój...
A potem cień...i wszystko znika...
i już umyka Stacyjka Zdrój
06 Nie budźcie mnie
play

Muzyka: Jeremi Przybora

Słowa: Jerzy Wasowski

Nie, nie Nie budźcie mnie
Śni mi się tak ciekawie
Jest piękniej w moim śnie,
Niż tam, na waszej jawie
Tu, po tej stronie rzęs,
Cudowny bezsens sprawia,
Że bezlitosny sens
Moich spraw sensu nie pozbawia.
Jawą nie nudźcie mnie!
Nie! Nie! Nie budźcie mnie!
Po łące brodzę kwietnej
Mam we śnie nogi świetne
Nogami wrastam w łąkę
I teraz jestem pąkiem,
Po którym chodzi motyl,
Tak lekki jak sam dotyk
Lecz motyl trwa króciutko,
Bo wyczerpuje chód go
Więc ze zmęczenie przysnął
I teraz jest mężczyzną
Z brodatą buzią Freuda,
W mankietach z celulojda
Ten Freud się kocha we mnie,
A mnie jest tak przyjemnie,
Ze wciąż popełniam nowe
Czynności pomyłkowe
Nie, nie Nie budźcie mnie!
Śni mi się tak ciekawie
07 Smutny Deszczyk
play

Muzyka: Jeremi Przybora

Słowa: Jerzy Wasowski

Choć w dali niebo jeszcze się niebieszczy
-smutny deszczyk sobie mży.
Ten facet, z którym szłaś, to znów był Grzeszczyk
-smutny deszczyk sobie mży.
Podobno ryb łowienie nerwy leczy,
więc łowie ryby, lecz cóż z tego, gdy
nie trafia się szczupaczek ani leszczyk
-smutny deszczyk sobie mży
Spokojnie jest i cicho pośród leszczyn
-smutny deszczyk sobie mży
A mordę idiotyczną ma ten Grzeszczyk
-smutny deszczyk sobie mży
W tej rzece chyba wcale nie ma leszczy
głęboka za to i ciekawie, czy...
potrafi pływać w palce taki Grzeszczyk
-smutny deszczyk sobie mży
Już chyba pójdę, bo dostałem dreszczy
-smutny deszczyk sobie mży
Nie złowię nic, a w stawach już mi trzeszczy
-smutny deszczyk sobie mży
Unikać raczej powinienem deszczy
i ciebie, bo tak jak mi szkodzisz ty
-to tobie może szkodzić tylko Grzeszczyk
-smutny deszczyk sobie mży
08 Utwierdź mnie
play

Muzyka: Jeremi Przybora

Słowa: Jerzy Wasowski

Już nie wiem jak mam do Ciebie mówić
abyś zrozumiał mnie
Utwierdź mnie w mym uczuciu bo słabnie
Utwierdź mnie bo postąpię nieładnie
Utwierdź mnie, zamiast wrzeszczeć podeprzyj
Ty od innych bądź lepszy, Ja błagam Cię
Już nie kochasz, więc precz
czy to dramat, czy skecz
owszem bywa, tak lecz
czy nie lepsza to rzecz
utwierdzać?
Halo, Dzidek, jesteś jeszcze?
Halo, proszę nie rozłączać,
Nie, to nie międzymiastowa,
To między-ludzka.
Dzidek, nie opuszczaj przewodu"
Utwierdź mnie w tym napięciu, co puszcza
Utwierdź je, popodsycaj, poduszczaj
Mądry bądź, skąd byś sił na to nie miał wziąć
Ponad skromny Twój umysł bądź
i utwierdź mnie...
Utwierdź mnie


09 Dobranoc, już czas na sen
play

Muzyka: Jeremi Przybora

Słowa: Jerzy Wasowski

Dobranoc, dobranoc mężczyzno
Zbiegany za groszem jak mrówka
Dobranoc, niech sny Ci się przyśnią
porosłe drzewami w złotówkach
Złotówki jak liście na wietrze czeredą unoszą się całą
Garściami pakujesz je w kieszeń a resztę taczkami w P.K.O.
Aż prosisz by rząd ulżył Tobie i w portfel zapuścił Ci dren
Dobranoc, dobranoc mój chłopie już czas na sen
Dobranoc, dobranoc niewiasto
Skłoń główkę na miękką poduszkę
Dobranoc, nad wieś i nad miasto
jak rączym rumakiem wzleć łóżkiem
Niech rycerz Cię na nim porywa co piękny i dobry jest wielce
Co zrobił zakupy, pozmywał i dzieciom dopomógł zmóc lekcje
A teraz tak objął Cię ciasno jak amant ekranów i scen
Dobranoc, dobranoc niewiasto
Już czas na sen
Dobranoc, dobranoc ojczyzno
Już księżyc na czarnej lśni tacy
Dobranoc i niech Ci sie przyśnią pogodni, zamożni Polacy
że luźnym zdążają tramwajem, wytworną konfekcją okryci
i darzą uśmiechem się wzajem, i wszyscy do czysta wymyci
i wszyscy uczciwi od rana, od morza po góry, aż hen
Dobranoc, ojczyzno kochana już czas na sen
10 Do Ciebie szłam
play

Muzyka: Jeremi Przybora

Słowa: Jerzy Wasowski

Kiedy nie było dokąd dalej iść - którędy ani po co,
gdy los me jutro krył przed moim dziś
bezgwiezdną gęstą nocą wiedziałam,
że mi nie wystarczy sił na żadną inną drogę,
lecz iść do ciebie przez złych szlaków pył
ja zawsze, zawsze mogę.
Do ciebie szłam-do ciebie, mój miły,
do ciebie szłam- cel wracał mi siły.
Do ciebie szłam- od kiedy już nie wiem,
do ciebie szłam- przez życie bez ciebie.
Do ciebie szłam z daleka, z daleka,
do ciebie szłam- wierzyłam, że czekasz.
Do ciebie szłam- po ciebie szłam
przez pusty świat.
Do ciebie szłam- od lat.
Gdy cię poznałam-zaśpiewała w tle gitary jasna struna.
Zapłonął księżyc w kolorowym szkle
- melodii, co szła ku nami
zrozumiałam wtedy, że to ty
- ten, z którym tańczyć idę,
i - że mi kiedyś pewno powiesz: "Przyjdź",
a ja na pewno przyjdę.
Do ciebie szłam- przez puste ulice,
do ciebie szłam- znaczona księżycem.
Do ciebie szłam- światełka nadziei.
Do ciebie szłam- by więcej już nie iść...
Od ciebie szłam ulicą przebudzeń,
od ciebie szłam bez łez i bez złudzeń.
Od ciebie szłam- bez ciebie szłam
przez obcy świat.
Bez ciebie - jak od lat.
11 Upiorny Twist
play

Muzyka: Jeremi Przybora

Słowa: Jerzy Wasowski

Rankami zrywam się śliczny,
Liryczny i apetyczny.
To musnę coś jak jaskółka,
To usnę w słońcu jak pszczółka,
Aż chmurki zbudzi mnie cień,
Bym brzęczał cały dzień.
Lecz gdy spłynie mrok wieczorny
Typem staję się upiornym:
Twarz mi blednie, włos mi rzednie,
Psują mi się żeby przednie.
A niech tylko wiatr zaśwista
W piekielnego wpadam twista.
Widząc mnie w piekielnym twiście
Zwariowalibyście!
Lew by się ze strachu słaniał!
Jestem nie do wytrzymania,
Bo prócz wymienionych cech
Skręca mnie upiorny śmiech:
Cha, cha, cha!... Cha, cha, cha!...
A rano znów wstaję śliczny,
Liryczny i apetyczny.
To musnę coś jak jaskółka,
To usnę w słońcu jak pszczółka,
Aż chmurki zbudzi mnie cień,
Bym brzęczał cały dzień.
Lecz gdy spłynie mrok wieczorny
Typem staję się upiornym:
Twarz mi blednie, włos mi rzednie,
Psują mi się zęby przednie.
Przez upiorniść tę, niestety,
Zniechęcają się kobiety.
Dniem kochają mnie po wierzchu,
A rzucają mnie po zmierzchu.
Iluż klęsk ja doznam, zanim
Nie napotkam takiej pani,
Co prócz wymienionych cech
Wytrzymałaby ten śmiech:
Cha, cha, cha!... Cha, cha cha!...

Możliwość komentowania jest wyłączona.